wtorek, 24 stycznia 2012

woreczki




Egzamin zdany i dziś relaks w postaci porannego treningu, a po południu próby szycia worków.
Dziś po raz pierwszy od X lat usiadłam do maszyny do szycia. Jeżeli dobrze pamiętam to po raz ostatni szyłam jak miałam lat 15…
Wiem że dla większości z was to czynność codzienna, więc jak widać na załączonym obrazku mi wyszło krzywo:)), szczególnie serducha i kieszonka, ale jak na 1 raz i tak uważam że nie jest tak źle. Jutro planuję poczynić kolejne dzieło, a potem znowu do nauki
A worki już wiszą wypchane pluszakami:)


5 komentarzy:

umbrella pisze...

Ojej,ja też tyle lat nie szyłam.A to mnie pocieszyłaś, że można do tego wrócić.Krzywo?Wszystko jest proste i bardzo ładne!Pozdrawiam.

OxiGra pisze...

Śliczne woreczki, świetnie dobrane kolorki. Fajnie, że przypomniałaś sobie o maszynie do szycia, napewno powstanie jeszcze nie jedno piękne dzieło :)

TworzymyInaczej.pl pisze...

Brawo!!oby tak dalej. Treningu zazdroszczę strasznie!!
:*

Amantisima pisze...

Muy bonitas!!

Ewa pisze...

Gratuluję zdanych egzaminów! A woreczki są ekstra, ja już zabieram się do szycia od roku, mój dziadek był świetnym krawcem, mam dwie maszyny do szycia, stary stół krawiecki- może kiedyś się doczekają.....
Ciekawa jestem, co jeszcze uszyjesz.....?