piątek, 15 kwietnia 2011





Wczoraj w „Kuzni Koralików” po raz pierwszy sprobowałam wire wrapping.

Fajna zabawa na odprężenie:) No i jak na mój pierwszy raz przystało-pełna abstrakcja mi wyszła:))) Jak byłam małą dziewczynką, w związku z brakiem unikatowych rzeczy, mój tata wyplatał mi przecudne, fikuśne pierścionki z kolorowych drucików, niestety żaden z nich się nie zachował.

Tata nawet nie wiedział że robił w technice wire wrapping:))

2 komentarze:

teresa pisze...

Que cosas tan bonitas,me gustan mucho, un saludo
Tauro

boniusia pisze...

ciekawe naszyjniki, szczególnie pierwszy...